3600 zł
Rząd ogłosił 19 sierpnia 2026 roku zmianę skali podatkowej PIT od 2027 roku. Liczba, która obiegła wszystkie serwisy, brzmi 3 600 zł rocznie. To maksymalna korzyść z reformy. Słowo „maksymalna” wykonuje w tym zdaniu całą pracę.
Rząd podaje, że zmiana obejmie około 3,5 mln podatników rozliczających się według skali. W Polsce pracuje ponad 15 mln osób. Reforma dotyczy więc mniej niż jednej czwartej pracujących, a pełną kwotę 3 600 zł otrzyma tylko część z tej grupy.
Poniższe wyliczenia pokazują, gdzie dokładnie przebiega granica.
Jak faktycznie działa skala podatkowa
Skala podatkowa nie jest stawką od całej pensji. Jest zestawem warstw. Każda warstwa dochodu opodatkowana jest własną stawką, niezależnie od pozostałych.
Obecnie warstwy wyglądają następująco. Pierwsze 30 000 zł dochodu rocznie nie jest opodatkowane — to kwota wolna. Dochód od 30 000 zł do 120 000 zł objęty jest stawką 12%. Nadwyżka ponad 120 000 zł — stawką 32%.
Przekroczenie progu 120 000 zł nie oznacza, że cały dochód nagle podlega stawce 32%. Wyższą stawką objęta jest wyłącznie kwota ponad próg. Różnica między 12% a 32% wynosi jednak 20 punktów procentowych i jest to jeden z najostrzejszych skoków stawki w Unii Europejskiej.
Podstawa opodatkowania to nie pensja brutto. Od wynagrodzenia odejmuje się najpierw składki na ubezpieczenia społeczne — 13,71% — oraz koszty uzyskania przychodu, standardowo 3 000 zł rocznie. Pensja 12 000 zł brutto miesięcznie daje 144 000 zł brutto rocznie, ale podstawę opodatkowania na poziomie 121 258 zł. Ta różnica decyduje o wszystkim, co następuje dalej.
Co zmienia się od 2027 roku
Propozycja rządu wprowadza trzy zmiany w jednym ruchu.
Próg dla stawki 12% przesuwa się ze 120 000 zł na 130 000 zł. Dodatkowe 10 000 zł dochodu przechodzi ze stawki 32% na 12%, co daje 2 000 zł oszczędności.
Między 130 000 zł a 150 000 zł pojawia się nowa stawka pośrednia — 24%. Ten przedział przechodzi ze stawki 32% na 24%, co daje kolejne 1 600 zł.
Stawka 32% obejmuje dopiero nadwyżkę ponad 150 000 zł.
Suma obu efektów to 3 600 zł rocznie, czyli 300 zł miesięcznie. Kwota wolna pozostaje na poziomie 30 000 zł. Premier określił jej podniesienie w latach 2027 i 2028 jako mało realne.
Ministerstwo Finansów szacuje, że odsetek podatników płacących stawkę 32% spadnie z 14,0% do 7,2%.
Wyliczenia: sześć pensji
Poniższe kwoty dotyczą umowy o pracę, bez ulg podatkowych, przy standardowych kosztach uzyskania przychodu.
Pensja 8 000 zł brutto miesięcznie daje podstawę opodatkowania 79 838 zł. Cały dochód mieści się w pierwszym przedziale skali. Korzyść z reformy wynosi 0 zł.
Pensja 10 000 zł brutto daje podstawę 100 548 zł. Nadal poniżej progu. Korzyść wynosi 0 zł.
Pensja 12 000 zł brutto daje podstawę 121 258 zł. Ponad próg wystaje 1 258 zł. Ta kwota przechodzi ze stawki 32% na 12%. Korzyść wynosi 252 zł rocznie, czyli 21 zł miesięcznie.
Pensja 13 000 zł brutto daje podstawę 131 612 zł. Korzyść rośnie do 2 129 zł rocznie, czyli 177 zł miesięcznie.
Pensja 15 000 zł brutto daje podstawę 152 322 zł. Podatnik wykorzystuje oba nowe przedziały w całości. Korzyść wynosi 3 600 zł rocznie — pełne 300 zł miesięcznie.
Pensja 20 000 zł brutto daje podstawę 204 096 zł. Korzyść wynosi 3 600 zł rocznie.
Pensja 25 000 zł brutto daje podstawę 255 870 zł. Korzyść wynosi 3 600 zł rocznie.
Gdzie reforma się kończy
Punkt, w którym korzyść przestaje wynosić zero, to 11 878 zł brutto miesięcznie. Punkt, w którym osiąga maksimum, to 14 776 zł brutto miesięcznie.
Cała reforma rozgrywa się w paśmie o szerokości niecałych 3 000 zł wynagrodzenia. Poniżej — nic. Powyżej — nic więcej.
Osoba zarabiająca 15 000 zł brutto i osoba zarabiająca 50 000 zł brutto otrzymują dokładnie tę samą kwotę: 300 zł miesięcznie. Powyżej podstawy 150 000 zł krańcowa stawka w starej i nowej skali jest identyczna, więc różnica przestaje rosnąć.
Płaca minimalna nie pojawia się w tym zestawieniu ani razu.
Dlaczego to nie będzie plus 300 zł co miesiąc
Pracodawca nalicza zaliczki na podatek narastająco od początku roku. Stawka 32% nie jest stosowana od stycznia — zaczyna obowiązywać dopiero w miesiącu, w którym skumulowany dochód przekracza próg.
Podatnik zarabiający 15 000 zł brutto przekracza obecny próg 120 000 zł mniej więcej w październiku. Od tego momentu jego wynagrodzenie netto spada, ponieważ zaliczka rośnie. Ten spadek jest odczuwalny i widoczny na pasku.
Nowa skala nie dodaje 300 zł do każdej wypłaty. Przesuwa moment spadku na później i sprawia, że jest on płytszy. Pieniądze pojawiają się nierównomiernie — w ostatnich miesiącach roku, jako mniejszy ubytek, a nie jako wzrost.
Kto to sfinansuje
Pakiet nie jest obniżką podatków. Minister finansów określił go jako rozwiązanie, które „mniej więcej się bilansuje” — ulga w PIT ma zostać pokryta podwyżkami w innych miejscach systemu.
Podstawowa stawka CIT rośnie z 19% do 22% dla firm o przychodach powyżej 50 mln euro rocznie oraz dla podatkowych grup kapitałowych.
Osobny projekt, którego założenia opublikowano 20 sierpnia, przewiduje dla największych firm energetycznych i paliwowych stawkę CIT 30% w 2027 roku, 26% w 2028 i 23% w 2029, z powrotem do stawki podstawowej w 2030. Wpływy mają sfinansować wsparcie dla przemysłu energochłonnego o łącznej wartości 4,8 mld zł.
Danina solidarnościowa rośnie z 4% do 5% nadwyżki ponad 1 mln zł dochodu. W 2024 roku płaciło ją 39 tys. osób.
Limit przychodów uprawniający do ryczałtu spada z 2 mln euro do 250 tys. euro, a powyżej 300 tys. euro przychodu pojawia się stawka 17%. Według danych z 2024 roku 43 tys. podatników przekroczyło próg 250 tys. euro. Doradcy podatkowi wskazują tę zmianę jako najbardziej dotkliwą w całym pakiecie — bardziej niż sama korekta skali.
Czego reforma nie nadrabia
Próg 120 000 zł obowiązuje w niezmienionej wysokości od 2022 roku. Polska skala podatkowa nie jest waloryzowana automatycznie — każde przesunięcie progu wymaga osobnej decyzji ustawodawcy.
Gdyby próg 120 000 zł był waloryzowany o inflację od końca 2021 roku, wynosiłby dziś około 163 500 zł. Proponowana zmiana odpowiada przesunięciu progu do około 138 000 zł.
Mechanizm, w którym nominalne wynagrodzenia rosną wraz z cenami i wpychają pracowników w wyższy przedział bez realnego wzrostu zamożności, działa w Polsce nieprzerwanie. Poprzedni próg, wynoszący 85 528 zł, pozostawał zamrożony przez 15 lat.
Co może to zatrzymać
Na dziś istnieją wyłącznie założenia projektu wpisane do wykazu prac legislacyjnych. Obowiązująca skala nadal przewiduje próg 120 000 zł.
Pakiet ma zostać ujęty w jednej ustawie procedowanej równolegle z budżetem na 2027 rok. Kancelaria Prezydenta krytykuje propozycję jako komplikowanie systemu i wskazuje na niezrealizowaną obietnicę podniesienia kwoty wolnej do 60 000 zł.
Prezydent zadeklarował w kampanii, że nie podpisze ustawy podnoszącej podatki. Część opozycji postuluje rozdzielenie pakietu na dwie ustawy, tak aby możliwe było przyjęcie zmian w PIT bez podwyżek CIT.
Rząd konstruuje pakiet jako jedną całość właśnie po to, by taki podział nie był możliwy. Konstrukcja jest polityczna, nie fiskalna: weto oznacza jednoczesne zablokowanie ulgi dla 3,5 mln podatników i ochronę największych firm.
Reforma przenosi około 3 600 zł rocznie do kieszeni podatnika o dochodzie powyżej 150 000 zł podstawy opodatkowania i 0 zł do kieszeni podatnika o dochodzie poniżej 120 000 zł. Pełną korzyść osiąga wynagrodzenie od 14 776 zł brutto miesięcznie. Poniżej 11 878 zł brutto zmiana nie zmienia nic.
Pieniądze na to pochodzą od dużych firm, ryczałtowców o wysokich przychodach oraz podatników przekraczających 1 mln zł dochodu. Saldo dla budżetu ma być zerowe lub dodatnie.
To nie jest obniżka podatków. To przesunięcie ciężaru.
